Ekspert radzi

powiększ

Wojciech Wojciechowski

Drużynowy mistrz Poski seniorów - 1982
Członek kadry Davis-Cup Polski (razem z W.Fibakiem, T.Nowickim, H.Drzymalskim) - 1982
Trener w klubie SKS "Nadwiślan" Kraków
Trener w klubie WKS "Wawel" Kraków (m.in. M.Grzybowskiej, K.Strączy, J.Sakowicz)

MM - Panie Wojtku, czy planując taktykę opieramy się przede wszystkim na eksponowaniu własnych atutów, czy raczej opieramy ją na wykorzystywaniu słabszych stron przeciwnika?

WW - Moim zdaniem trzeba wykorzystywać swoje najlepsze uderzenia atakując słabe strony przeciwnika, chociaż czasami warto zaatakować jego mocniejszą stronę zwłaszcza kiedy się tego nie spodziewa. Jeżeli znamy przeciwnika powinniśmy ustalić taktykę przed meczem. Jeśli go nie znamy, należy starać się go jak najszybciej rozszyfrować, na przykład podczas rozgrzewki, lub pierwszej fazy meczu – kilku pierwszych gemów. Ja osobiście, grając na kortach ziemnych po losowaniu – wybieram odbiór, żeby mieć czas na rozgrzanie wszystkich mięśni i spokojnie „wchodzę” w mecz obserwując przeciwnika.

MM - Często grając w turniejach spotykamy się z różnymi stylami gry zawodników na przykład: defensor dobrze kontratakujący, grający agresywnie i dobrze returnujący i najtrudniejszy typ zawodnika – wszechstronny. Jak powinniśmy grać przeciwko nim?

WW - Przeciwko defensorowi radziłbym atakować do środka kortu idąc do siatki, przez co utrudniamy mu znalezienie dogodnego kąta, pod którym mógłby nas minąć passing shotem. Oczywiście ataki muszą być dobrze przygotowane. Tacy gracze zazwyczaj są bardzo dobrze przygotowani fizycznie i dobrze biegają wzdłuż linii końcowej. Powinniśmy zatem prowadzić grę urozmaiconą – zmienne tempo gry, rotacje, częste dropszoty. Przeciwnika grającego agresywnie z głębi kortu powinniśmy „ściągać” do siatki, grając mocnego slajsa w pół kortu. Stosujemy arytmię – piłki płaskie, topspinowe, slajsowane. Dropszoty tez są bardzo skuteczną bronią. Generalnie zmuszamy przeciwnika do częstszego biegania w przód i w tył niż wzdłuż linii końcowej. Przeciwko graczowi wszechstronnemu trudno jest zaplanować taktykę. W tym przypadku najczęściej o zwycięstwie lub porażce decyduje odporność psychiczna i przygotowanie fizyczne.

MM - Jak dobrze już grającemu amatorowi moglibyśmy wyjaśnić pojęcie „ataku w drugie tempo” i kiedy stosować to zagranie?

WW - Atak w drugie tempo jest jednym z trudniejszych zagrań, dlatego gracz, który je stosuje musi liczyć się z pewnym ryzykiem. Rozpoczynamy bieg do siatki w momencie kiedy przeciwnik traci z nami kontakt wzrokowy i koncentruje się na uderzanej piłce. Trudność polega na tym, że mamy minimalną ilość czasu na przemieszczenie się w kierunku siatki i najczęściej „łapani” jesteśmy w połowie kortu. To wolej grany z tej strefy decyduje o powodzeniu akcji. Radziłbym stosować to zagranie graczom bardzo dobrze operującym wolejem. Jeśli chodzi o drugą część pytania – kiedy stosować?, kierując się moim doświadczeniem zasugerowałbym:
- grać wolej z połowy kortu na słabszą stronę przeciwnika lub w środek
- atakować kiedy przeciwnik jest zmęczony poprzednią wymianą
- atakować „pod górę” – mamy minimalnie więcej czasu na dojście do siatki
- atakować przy piłkach tzw. ważnych – gemowych, setowych, meczowych (zaskoczenie), co nie jest absolutnie regułą

MM - Każdy grający na pewnym poziomie tenisista słyszał o tzw. „heblu”, czyli drewnianej ręce”. Co zrobić w tym przypadku, czy jest na to jakieś specjalne antidotum??

WW - Nie ma cudownego antidotum na tą dolegliwość. Musimy przede wszystkim skoncentrować się na profilaktyce, czyli poprzez sparingi i turnieje uodparniamy się na taki paraliżujący stres. W czasie meczu walczymy o każdą piłkę, nie myślimy o wyniku. Gra ma nam sprawiać przyjemność. Jasne, że wynik jest ważny, ale satysfakcja z gry jest równie wazna. Czasami warto wyjść na kort dla jednej pięknej wymiany. Jeśli już „złapiemy hebla” nie koncentrujemy się na samym efekcie. Analizujemy przebieg gry, planujemy taktykę na następne gemy, myślimy pozytywnie, „zostawiamy zepsute piłki za nami”. Często efekt „hebla” jest wynikiem zmęczenia. Jak wiemy nasza odporność psychiczna jest nierozerwalnie połączona z kondycją fizyczną. Uzupełniamy więc płyny, jemy coś lekkiego w przerwach między gemami.

MM - Większość tenisistów nie zdaje sobie sprawy, że w meczu 1/3 czasu przypada na efektywny czas gry, a 2/3 na przerwy między gemami, setami. Przy podobnym wyszkoleniu technicznym i fizycznym graczy to właśnie przygotowanie mentalne i „gospodarowanie” tym czasem decyduje o zwycięstwie lub porażce.

WW - Teraz poruszyliśmy najtrudniejszy i najbardziej złożony obszar tenisa i generalnie sportu, obszar mentalny. Na przygotowanie mentalne składa się kontrola emocji, koncentracja, pozytywne myślenie, wizualizacja, kontrola zachowania. Jest wiele ćwiczeń dzięki którym rozwijamy każdą z tych kompetencji. Najprościej rzecz ujmując zamiast złościć się na siebie weźmy głęboki, odprężający wdech, wypracujmy i stosujmy rytuały w przerwach między gemami, wyobraźmy sobie przed wprowadzeniem piłki do gry nasze ustawienie ciała, kontakt piłki z rakietą, wszystko to pomoże name zapanować nad naszymi emocjami, osiągać lepsze wyniki.

MM - I ostatnie już pytanie, bazując na Pana bogatym doświadczeniu, jak rozegrałby Pan decydujące piłki. Atak czy raczej trzymanie piłki w korcie?

WW - Ja osobiście w sytuacji 40:0 podjąłbym ryzyko przy dwóch piłkach, przy stanie 40:15, podjąłbym ryzyko przy jednej piłce. Ważna jest również faza meczu, w końcówce na „podmęczonego” przeciwnika zagrałbym dropszota. Ale to są sprawy bardzo indywidualne.

MM - Bardzo dziękuję za wywiad dla INTERTENIS

WW - Również bardzo dziękuję

( Wojtek Wojciechowski, telefon: 0500628276 )